<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Nowe życie Bronki">
<author_1="K.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-04">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Ale Bronka zauważyła od razu wyszorowaną podłogę, błyszczące szyby w oknach i świeżo pobielone ściany. Zatrzymała się na progu. Kobieta, która przyprowadziła ją tutaj powiedziała: to właśnie mieszkanie dla przedszkolanki. Izba skromna, ale wyporządziliśmy ją na wasz przyjazd. Jest ciepło, wejdźcie zachęcała Bronkę. Rozgośćcie się i odpocznijcie. Dzieciaki mają zejść się jutro na 9-ą. Dobranoc. Bronka była wzruszona tym, że na nią tu czekali, że przygotowali wszystko. Rozejrzała się po swoim mieszkaniu. Jak tylko Bronka mogła sięgnąć pamięcią widziała niską, ciemną izbę, w której mieszkała z matką wyrobnicą i czworgiem rodzeństwa. Mając 14 lat poszła na służbę do bogaczy. Najpierw przy pasieniu i przy dzieciach, a potem nazywało się, że jest dorosła i zdatna do każdej roboty. Świątek czy piątek od wczesnego świtu do ciemnej nocy dźwigała sagany pełne ziemniaków, wiadra z wodą, sprzątała, pełła, obrządzała inwentarz. Robota zawsze była pilna, gospodarze poganiali, ale z wypłatą nie kwapili się, choć było czym płacić. Jeszcze nieraz urągali, że źle i mało pracuje. We wsi było Koło ZMP. Bronka wiedziała, że mają zebrania, że uczą się, czytają, słuchają radia. Dwóch chłopców Koło wysiało na kursy. Jeden już pracuje w spółdzielni jako księgowy, drugi został traktorzystą. Bronka postanowiła zapisać się do Koła. Chciała i ona nauczyć się czegoś, zacząć żyć jakoś inaczej, chciała uwolnić się od poniewierki i łaski bogatych gospodarzy. Awantur było dużo, ale Bronka zawzięła się. Chodziła pilnie na zebrania i z całym oddaniem pracowała w Kole. Minęło pół roku — Koło ZMP skierowało Bronkę na kurs dla kierowniczek przedszkoli. Nie przyniosła im wstydu, pierwsza była w nauce.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
